Tennis Calendar

“The Magic of Tennis Courts” – an essay on court photography published in a Tennis Calendar 2025 (Codziennie Jedna Historia Publishing House, 2024).

(for PL version scroll down)

The Magic of Tennis Courts

Photography, like tennis, is an art of the moment. These seemingly distant fields paradoxically have much in common. Both require precision and intuition, but above all, the ability to make decisions in the blink of an eye and sensitivity to what is fleeting. I visit the courts not only in search of sports emotions but also to capture something that is hard to express in words— a special kind of magic, suspended somewhere between silence and sound, light and shadow.

As I walk around with a camera in hand, I watch how the light dances on the court, how it is changing with each hour, creating a unique performance. It’s different in the morning, when the curtain of fog rises, different at noon, when the sun, like liquid gold, floods the entire court. The shadows shrink and disappear, colors become deep and saturated, and the whiteness of the lines creates a magnificent contrast with the dark blue sky. Sometimes, I visit the courts in the morning just to capture the first rays of sunlight, which, flickering on the net gently moved by the breeze, transform it into a glowing spiderweb. I search for lost balls in the grass, observe coiled watering hoses, and succumb to the melancholy of empty benches. At other times, I blend into the crowd, losing my voice in excitement, but even then, I look forward to that incredible silence and the specific feeling of calm that appears just before the serve, when the world around seems to freeze, and everyone holds their breath, waiting for the racket to draw a proud arc and, like a falcon, swoop down on the ball.

The charm of tennis lies, for me, partly in its simplicity. The ball, the net, the lines—each of these elements, though so ordinary and uncomplicated, is part of an intriguing mosaic. Every court has its own atmosphere, mood, and dynamics. Each one appears to me like a separate stage, where unique performances unfold.Each has its heart, its pulse, and a memory of countless struggles, triumphs, and defeats, hiding within it a unique, personal story. When photographing, I try to capture this diversity, changeability, and poetry. I savor the symmetry, the subtlety of the geometric lines that define the arena of this bloodless, sporting battle.

Tennis courts, for me, are places of harmony and contemplation. I return to rediscover beauty in what is fleeting and waiting to be noticed. I like to observe and pay attention to seemingly insignificant details. The frames captured in each snapshot form an endless narrative— a story of hopes and marvels, of effort, patience, and perseverance.

But it’s not only the image that draws me to the courts. I’m also fascinated by the particular, omnipresent sound of the ball bouncing. There’s something hypnotic and soothing in these hard, yet slightly muffled noises. This repetition and rhythm, like the steady ticking of a clock, has a calming effect on me. Hit after hit, bounce after bounce, this minimalist symphony fills me. I close my eyes and let the sounds form a melody that soothes and eases tension. I find an inner peace in them.

For me, tennis is not just a form of entertainment and rest, but also a source of strength. I see the courts as a wonderful oasis amidst the noise of daily life. Every visit, every opportunity to participate in this unique universe as a photographer and independent commentator, gives me the motivation to keep going. I owe to them moments of deep admiration and unceasing emotion.



Magia kortów

Fotografia, podobnie jak tenis, jest sztuką momentu. Te z pozoru tak odległe dziedziny paradoksalnie mają ze sobą wiele wspólnego. Obie wymagają zarówno precyzji, jak i intuicji, a przede wszystkim umiejętności podejmowania decyzji w ułamku sekundy oraz wrażliwości na to, co ulotne. Odwiedzam korty nie tylko w poszukiwaniu sportowych emocji. Próbuję uchwycić coś, co trudno wyrazić słowami — szczególną magię, zawieszoną gdzieś pomiędzy ciszą a dźwiękiem, blaskiem a cieniem.

Przechadzając się z aparatem w dłoni, przyglądam się jak światło tańczy na korcie, jak zmienia się z każdą godziną, tworząc szczególne przedstawienie. Inaczej jest o poranku kiedy podnosi się kurtyna mgieł, inaczej w południe, gdy słońce, niczym płynne złoto, zalewa cały kort. Cienie kurczą się wtedy i znikają, kolory stają się głębokie i nasycone, a biel linii tworzy wspaniały kontrast z ciemnym błękitem nieba. Czasem przychodzę rankiem na korty tylko po to, aby uchwycić pierwsze promienie słońca, które migocząc na poruszanej delikatnymi podmuchami wiatru siatce, zamieniają ją w świetlistą pajęczynę. Szukam wzrokiem zagubionych w trawie piłek, obserwuję zwinięte spirale węży do polewania mączki, poddaję się melancholii pustych ławek. Kiedy indziej wtapiam się w tłum ludzi, zdzieram gardło w emocjach, ale i wtedy najbardziej czekam na tę niesamowitą ciszę i to specyficzne uczucie spokoju, które pojawia się tuż przed serwisem, gdy świat wokół zdaje się zamierać, a wszyscy dookoła wstrzymują oddech czekając, aż rakieta zakreśli dumny łuk i niczym sokół spadnie na piłkę.

Urok tenisa polega dla mnie między innymi na jego prostocie. Piłka, siatka, linie – każdy z tych elementów, choć tak zwyczajny i nieskomplikowany, stanowi część fascynującej mozaiki. Każdy kort ma swój klimat, nastrój i dynamikę. Każdy jawi mi się niczym osobna scena teatralna, na której rozgrywają się niepowtarzalne spektakle. Każdy posiada swoje serce, puls i pamięć o niezliczonych zmaganiach, triumfach i porażkach, skrywa w sobie unikalną, osobistą opowieść. Fotografując, staram się uchwycić tę różnorodność, zmienność i poezję. Rozsmakowuję się w symetrii, w subtelności geometrycznych linii, które wyznaczają pole bezkrwawej, sportowej walki.

Korty tenisowe są dla mnie miejscem harmonii i kontemplacji. Wracam tam, by na nowo odkrywać piękno w tym, co ulotne, w tym, co czeka, by zostać zauważone. Lubię obserwować i przyglądać się pozornie nieznaczącym detalom. Kolejne zatrzymane migawką kadry układają się w niekończącą się narrację – opowieść o nadziejach i zachwytach, o trudzie, cierpliwości i wytrwałości.

Jednak nie tylko obraz przyciąga mnie na korty. Fascynuje mnie też szczególny, wszechobecny dźwięk odbijanej piłki. Jest coś hipnotyzującego i kojącego w tych twardych, a jednak lekko przytłumionych odgłosach. Ta powtarzalność i rytmiczność, niczym miarowe tykanie zegara, działa na mnie kojąco. Uderzenie po uderzeniu, odbicie po odbiciu wypełnia mnie ta minimalistyczna symfonia. Zamykam oczy i pozwalam, by dźwięki ułożyły się w melodię, która uspokaja i łagodzi napięcia. Odnajduję w nich wewnętrzny spokój.

Tenis to dla mnie nie tylko forma rozrywki i odpoczynku, lecz również źródło siły. Postrzegam korty jako cudowną oazę pośród zgiełku codziennego życia. Każda wizyta na nich, możliwość uczestniczenia w tym wyjątkowym uniwersum jako fotografka i niezależna komentatorka, daje mi motywację do dalszych działań. Zawdzięczam im chwile głębokiego zachwytu i nieustających emocji.

error: Content is protected !!